czwartek, 2 października 2014

Rozdział 15 - Odnaleziona

Oczami Zayna

  Następny dzień bez Abi powoli dobiegał końca, jak zwykle szykowaliśmy się na zwiady do dżungli. Każdego dnia przez przynajmniej godzinę
chodziliśmy po lesie i wypatrywaliśmy choćby jakiś wskazówek, które mógłby nas naprowadzić do miejsca w którym znajduje się Abi. Przez te noce bez niej myślałem o niej cały czas i nie potrafiłem sobie wybaczyć, że ją zostawiłem, trzeba był z nią stać wtedy i poczekać. Czułem się okropnie, gdy usłyszałem jej krzyk, który rozniósł się takim echem, że wraz z Harrym nie wiedzieliśmy skąd dobiegł. Gdy nad ranem, po dobrych godzinach przeszukiwania dzikiego lasu, wróciliśmy na plaże, byłem zdołowany, gdy jej tam nie spotkałem.
   Doskonale wiedzieliśmy, że to robota Hectora i Olivii. Reszta opowiedziała nam jak nad ranem, gdy zauważyli, że nas nie ma, oni w pośpiechu ruszyli by nas szukać. Od samego początku ta dwójka jakoś mi nie pasowała. Całe dni miałem cichą nadzieje, że Abi żyje i ma się dobrze. Że ten facet jej nic nie zrobił, bo gdyby zrobił, miałby przerąbane nie tylko u mnie.
   -Zayn idziesz? - zawołał Niall, który już wchodził za Harrym do dżungli.
   -Nie, dzisiaj nie idę. - odpowiedziałem i usiadłem na gorącym piasku.
   -Ej nie traćmy nadziei. - pocieszyła mnie Sherii. - ja nadal wierze, że ją znajdziemy.
Jeszcze nie traciłem całkiem nadziei, więc po krótkiej chwili postanowiłem wziąć Louisa i iść z nim brzegiem morza. A nuż znajdziemy choć jakąś wskazówkę. Sherii została sama w obozie, szykując nam kolację i pilnując palącego się już ogniska na noc.
   -Stary, powoli zaczynam tracić nadzieje. - przyznałem kumplowi.
   -Nie martw się, znajdziemy ją. Na pewno jest cała i zdrowa. Nie możesz myśleć pesymistycznie. - pocieszał mnie, jednak czułem, że jego wypowiedź nie zawiera szczerości.
   -Zakochałem się w niej. Jest idealna. Znam ją od niedawna, a już mógłbym się jej oświadczyć. - zacząłem mówić. - na prawdę wyobrażam sobie ją przy moim boku już do końca życia.
   -Nasze życie może być krótkie, więc jeśli ją znajdziemy może trzeba byłoby pomyśleć o zaręczeniu się, co?
   -Słyszałem. Powiedziałeś to słowo. Dokładnie chodzi mi o słowo "jeśli". Louis przed chwilą mówiłeś, że na pewno!
   -Kurwa Zayn nie panikuj, musisz liczyć się z niepowodzeniem, jak wierzyć, że uda nam się ją znaleźć. Ale z tymi zaręczynami to rzeczywiście przemyśl chłopie.
   -Chcę się stąd wydostać, cholera jasna, chcę jeszcze żyć normalnie. Kurwa ile my już na tej wyspie siedzimy?
   -Długo, bardzo, bardzo, bardzo długo stary. Ej widzisz to co ja, Zayn? Takie pomarańczowe od strony dżungli, czy to nie czasem drzewka z pomarańczami?
   -Cholera gadasz! Nie, nie widzę, ale super by było, bo już rzygam tymi kokosami.
W miarę jak się zbliżaliśmy pomarańczowa kropka w oddali zaczęła rzeczywiście przypominać drzewka. Mieliśmy nadzieje, że owoce nie będą tylko łudząco przypominać pomarańczy, a w prawdzie będą jakąś trującą rośliną. Reszta zapewne nieźle by się ucieszyła, gdybyśmy do obozu przynieśli dużo soczystych i słodkich owoców. Droga, którą przeszliśmy, aż tak długa nie była, więc można by było później cofnąć się po resztę, bądź przyjść tutaj za następne pare dni.
Louis poszedł się namoczyć we wodzie, a ja szedłem w stronę naszego punktu docelowego. Powoli zaczęło mi coś nie pasować w tych drzewkach,  wkrótce gdy byłem już niedaleko, nogi ugięły się pode mną i wylądowałem na piasku.
   -Zayn, co jest?! - krzyknął Louis i zaczął biec w moją stronę.
Jednak ja nie czekałem na niego, szybko podniosłem się i ruszyłem biegiem przed siebie by się upewnić, czy dobrze widzę. Jak się okazało moje oczy mnie nie zawiodły i pod jednym z drzewek leżała moja wybranka. Przystanął i zaczął się w nią wpatrywać. Abi spała albo była nie przytomna.
   -Lou ja mam halucynacje, czy Ty też widzisz Abi?
   -Kurwa mać! Ratują ją, a nie zastanawiasz się idioto. Tak, przecież, że ją widzę!
Kucnąłem koło niej i zacząłem głaskać jej policzek. Wpatrywałem się w jej twarz, który była mocno poraniona i brudna od zaschniętej krwi.
   -Zayn? Ona może nie żyć. - odezwał się Louis, a mi serce wręcz stanęło.
Kumpel wskazał na jej ramie przykryte podgnitym liściem palmy. Lekko zaglądnąłem pod niego i od razu odskoczyłem przerażony. Łzy wyciekły z moich oczu.
   -Ale ona oddycha. - powiedziałem, nie mogąc powstrzymać łez.
   -Nie mogę mówić, bo chce mi się ryczeć. - odpowiedział Louis odwracając się w stronę morza.
Położyłem głowę na jej klatkę piersiową. Lekko podnosiła się i opadała, jej oddech był bardzo płytki, a serce biło.
   -Zabierzmy ją do obozu. - zażądałem i wziąłem ją na ręce.
Szliśmy z powrotem, nosząc Abi na zmianę. Przez całą drogą marzyłem, by dziewczyna otwarła oczy, by na mnie spojrzała. Martwiłem się jej ogromną raną. Zabije tego, kto jej to zrobił. Zamorduje gołymi rękami. Byłem wściekły na wszystkich, a najbardziej na siebie, za tamtą noc w której ją zostawiłem.
Zaczęliśmy powoli dochodzić do naszego obozu, już z dala widziałem jak reszta wypatruje nas i pewnie zastanawiają się co niosę w rękach. W miarę, gdy się zbliżaliśmy Sherii zakryła twarz dłońmi i opadła na piasek. Niall od razu podszedł do niej i ją objął. Harry, zaś zaczął iść w naszą stronę.
   -Ona żyje? - zapytał w przerażeniem w oczach.
   -Tak Harry, jeszcze żyje. - odpowiedział Louis. - musimy uszykować jej miejsce w tym największym szałasie. Tam będzie miała chłodniej. Jest z nami ktoś, kto nie brzydzi się odkażać ran? I choć trochę się na tym zna?
   -Myślę, że ja dam radę. - zgłosiła się Sherii, która miała zapłakane oczy. - zrobię dla mojej przybranej siostry wszystko co w mojej mocy.
Zebrałem dziewczynie wszystkie potrzebne jej rzeczy i Sherii przystąpiła do działania. Kiedy tylko zdjęła opatrunek z ręki Abi, każdy z chłopaków zwiał z szałasu i udawał, że robi coś ważnego, tylko ja zmuszałem się, by siedzieć przy niej, jednak w końcu nie wytrzymałem i musiałem wyjść. Widok takiej rany przyprawiał mnie o ciarki. Jednakże zostałem zawołany przez Sherii, gdy zaczęła ona odkażać ranę. Dziewczyna pokazała mi jak Abi pomimo nieprzytomności reaguje na straszny ból. Bardzo mnie to ucieszyło, bo oznaczało to, że moja miłość nadal żyje.
   Wkrótce Sherii wyszła i powiedziała, że już mogę wartować przy Abi. Jej rana była profesjonalnie zawinięta w liściany opatrunek. A ręka powyżej rany mocno związana jakąś liną, sądziłem, że to po to by mniej krwi tam dopływało.
Na sam widok, zacząłem mieć drgawki, lecz wiedziałem, że to dla jej zdrowia. Przez myśl przeszło mi, że jeśli jej ramie nie zagoi się i szybko nie nadejdzie jakaś na prawdę profesjonalna pomoc, pewnie będzie musiała mieć tą rękę amputowaną. Wolałbym to ja cierpieć, niż ona. Położyłem się przy niej i nawet nie zauważyłem kiedy mi się przysnęło.
   Obudziłem się, gdy na dworze było już ciemno, reszta siedziała w ciszy przy ognisku.
   -Jak myślicie, gdzie są Olivia i Hector? - zapytałem, dosiadając się do nich.
   -Pewnie gdzieś w dżungli. Myśleli, że pozbyli się Abi i teraz gdzieś tam sobie żyją razem. - odpowiedział Niall i poklepał mnie po plecach.
   -Zastanawia mnie co oni mieli do Abi. - powiedziała Sherii. - Olivia zdawała się być naprawdę spoko i była bardzo zakochana w Hectorze.
   -Widziałem jak kiedyś Hector zbliżał się do Abi. - dodał Louis. - wyglądało wręcz jakby z nią flirtował.
   -Ale Olivia nie była zazdrosna o Abi, jeśli myślisz że to mogło być powodem tej tragedii. - wytłumaczyła Sherii.
   -Ludzie ja już padam na ryj i idę spać. - powiedziałem i pożegnałem się.
Miałem na dzisiaj za dużo wrażeń, wróciłem do szałasu, w którym leżała Abi. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy, ponieważ wydawało mi się, że gdy ją zostawiałem leżała w lekko innej pozycji, niż teraz. Kładąc się koło niej miałem nadzieje, że obudzi mnie jutro z rana swoim uśmiechem.


OD AUTORKI: Dziękuję za każdy Wasz komentarz, ten krótki i długi - każdy! :) Mam nadzieję, że i ten rozdział się Wam spodobał :) Jak myśleliście? Że odnajdą Abi czy przeczuwaliście inny zbieg zdarzeń? :)  A tak w ogóle, jak sądzicie, co stało się z Olivią? Jakie są Wasze przypuszczenia/przeczucia?
Pozdrawiam! :*

13 komentarzy:

  1. Super! Szybko dodaj next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny rozdział kochana :) Olivia cóż sądzę że gdy tylko pojęła co Hector czuje do Abi uciekła do dżungli i szykuje odsiecz

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa!!! Czemu taki krótki?! :OO

    Zapamiętaj
    NIE: we wodzie
    tylko W wodzie

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny ! <3 <3 <3 <3
    Ja myślę tak samo że gdzieś się chowa w dżungli. Mam tylko nadzieję że nie bedzie chciała dorwać Abi :ooooooo
    next!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem czemu ale mam przeczucie, żeOlivia nie żyje... super rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham twojego bloga :3 :3 :3 <3 <3
    chcę nastepny rodział! chce wiedziec wiecej! prosze! :*****

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaa Zayn kochany !!! Ideał <3 !!!
    Abi na pewno się obudzi (proszę!!!)
    A Olivii szczerze współczuję, w końcu jeśli Hector też ją tak traktował, to Boże, jakie ona miała życie??? I na dodatek go kocha/ła. ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny <3 Kochany Zayn <3 Czekam na nexta :D Pozdrawiam :* /K.

    OdpowiedzUsuń
  9. O boze a jak to olivia skoczyla za abi do morza a hector zyje
    Dodawaj tego nexta noooooo ;-------;

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam pojecia , dawaj szybko nexta <3333

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaa! Jaram się *.* świetny blog czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo... Abi się odnalazła! <3
    Tylko gdzie jest Olivia? I czy Hektor przeżył?
    Jaki słodki Zayn <3 Ale się i nią martwi i opiekuje się ;)
    Rozdział wspaniały <3
    Czekam na nexta!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że większość osób nawet nie czyta spamu, jednak proszę, zrób wyjątek. Wróciłam do pisania po długiej przerwy i jest mi trochę ciężko, bo zaczynam praktycznie od zera. Mogę liczyć na twoje wsparcie? Przeczytaj opis mojego opowiadania, może cię zaciekawi. Z góry dziękuję. :)
    Charlie pierwszy raz spotyka ją na imprezie. Isobel wydawała mu się miłą dziewczyną, jednak kiedy spotyka ją po raz drugi, tym razem w szkole, czar pryska. 'Miła' z pewnością nie jest przymiotnikiem jakim Charlie określiłby Isobel. Dziewczyna reprezentuje wszystko, czym Charlie najbardziej gardzi.
    Jednak jest między tą dwójką coś, co ich przyciąga. Przypadkowe zrządzenia losu, czy też nie? Ich burzliwa znajomość stanie się sensacją roku w liceum Lincolna. Napięcie między nimi narasta, aby w końcu pęknąć, gdy ta z pozoru zupełnie różna od siebie dwójka zbliża się do siebie niebezpiecznie blisko.
    Oboje zarzekają się, że to był jeden, jedyny raz. Ale czy na pewno? Kiedy Isobel dowiaduje się o czymś, co być może połączy ci na zawsze, całe jej życie legnie w gruzach. Na jaw wyjdą sekrety, ludzie doznają zranienia, przyjaźnie zostaną zerwane, a więzi rodzinne wystawione na próbę,
    http://your-perfect-imperfections-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń