czwartek, 9 października 2014

Rozdział 16 - Szczęście w nieszczęściu


   Jakieś dziwne, obleśne robactwo usiadło na moim opatrunku i trudziłam się od samego przebudzenia by tego czegoś pozbyć się z siebie. W końcu, trzepnęłam insekta, a zarazem przysporzyłam sobie okropnego bólu rany.
   Czułam się osłabiona, jednak nie to było najgorsze. Z pierwszej chwili zupełnie nie miałam pojęcia gdzie się znajduję. Byłam w jakimś zadaszonym namiociku, który z jednej strony nie miał ścianki. Przypominał przewrócony trójkąt bez podstawy. Pomieszczenie było na tyle wysokie, że gdy usiadłam do skośnego dachu nadal było wysoko. Pomału wysunęłam się z namiotu i zaczęłam się rozglądać. Tuż koło mnie ujrzałam Sherii, który odkrawała właśnie rybią głowę. Z pierwszej chwili nie wiedziałam czy jestem już na innym świecie, czy jakimś cudem ktoś mnie znalazł. Gdyby to było niebo nie miałabym bolesnej rany na ramieniu, to był odpowiedni argument na to, że nadal żyje.
   -Cześć Sherii. - powitałam przyjaciółkę, a ona odskoczyła jak poparzona.
Spojrzała na mnie wystraszonymi oczami, a w nich zaczęło pojawiać się łzy.
   -Kurwa Abi. - rozpłakała się. - Ty żyjesz, ty na prawdę żyjesz. Kocham cię i strasznie tęskniłam, myślałam, że nie żyjesz. Tak bardzo się bałam. Zmieniałam ci opatrunek, ale bałam się, że robię
coś źle.
Dziewczyna objęła mnie, a ja zaskrzeczałam z bólu.
   -Przepraszam. - pisnęła.
Pomału wstałam i w oddali zauważyłam Zayna, który pomagała Louisowi łowić ryby. Moje osłabienie zniknęło i zaczęłam biec w jego stronę.
   -Zayn! - krzyknęłam, a on rozkojarzony zaczął się rozglądać.
   -Boże, Abi! Kochanie moje! - wrzasnął.
Biegłam , nie zatrzymując się ani na chwile, w końcu gdy byłam blisko chłopaka skoczyłam na niego i mocno objęłam ręką i nogami. Zayn opadł na piasek, cały czas tuląc mnie do siebie.
  -Błagam wybacz mi, błagam! Przepraszam, że ciebie zostawiłem, błagam o wybaczenie. Tak bardzo ciebie przepraszam! Abi tak bardzo cie kocham, tak pragne żyć z tobą.
   -Mówisz to serio? - zapytałam, oszołomiona tymi wyznaniami.
   -Tak, chcę wyjść za ciebie, najlepiej jak najszybciej. Co ja wygaduje, nawet się wielce nie znamy. Przepraszam, to jak już się poznamy to chcę jak najszybciej za ciebie wyjść. Tak bałem się, że cię stracę Abi, tak bardzo się bałem...
   -Kocham cię Zayn - przerwałam chłopakowi jego tłumaczenie.
Przez te parę dni nie widzenia Zayna zrozumiałam, że jestem w nim zakochana. Pomimo, że się nie znamy to te trudne przygody zbliżyły nas do siebie o wiele mocniej niż rozmowy na temat jaki jest twój ulubiony kolor czy też jak wyobrażasz sobie swoje życie w przyszłości. Takie rzeczy o sobie w końcu się dowiemy, ale w zwykłym związku nie nauczylibyśmy się szybko radzenie sobie razem w trudnych sytuacjach.
  Chłopak patrzał na mnie z niedowierzaniem i jakby zastanawiał się co mu właśnie powiedziałam. Przez moment zrobiło mi się nawet głupio, ale w końcu odpowiedział:
   -Na prawdę odwzajemniasz moje uczucia?
A mi kamień spadł z serca i mocno wtuliłam się w chłopaka. Czułam się w końcu bezpiecznie i na nowo zachciało mi się żyć.
   -Jesteś głodna Abi? - zapytał Louis, kładąc świeżo złowioną rybę na ognisko.
   -Bardzo. - odparłam.
Zayn pomógł mi wstać, gdyż moja ręka nie nadawała się do niczego. Właściwie była zbędna. Sherii przygotowała liście palmy, które imitowały talerze. Na prawdę dobrze się sprawowały, jedzenie nie spadało i dało się je przytrzymać, pomimo tego, że było gorące. Ryby upieczone przez Louisa były smakowite, może nie, aż tak jak jedzenie, które szykował Hector, ale dało się nacieszyć jego smakiem. Po obiedzie zjedliśmy pomarańcze, które chłopcy zerwali w miejscu, w którym mnie znaleźli. Miałam już możliwość ich spróbować i po sobie wiem, że są wyśmienite. Soczyste, słodkie i delikatne. I nie dziwiłam się, gdy wszyscy zaczęli je zachwalać i jeść jakby od miesiąca nic nie mieli w ustach.
   -Abi? Opowiesz nam co się stało? - zapytał Harry z powagą na twarzy, jak gdyby wiedział, że sielanki nie przeszłam.
   -Emm... - przekłam kawałek pomarańczy. - jakoś nie uśmiecha mi się opowiadać.
   -A co stało się z Olivią? - spytała Sherii.
   -Nie wiem, nie widziałam jej ani razu. - odpowiedziałam ze zdziwieniem. - myślałam, że jest z wami na plaży.
   -Nie, ona poszła z Hectorem jak Ty, Zayn i Harry wyruszyliście do dżungli.
Od razu w głowie poskładałam sobie całość. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam jak się zachować, miałam ochotę wstać i ruszyć przed siebie, jednak wiedziałam, że moim znajomi także chcieli by wiedzieć całą prawdą. Uważałam, że na nią zasługują. Reszta patrzała na mnie z poważnymi minami, nie wiedząc co powiedzieć.
   -Wydaje mi się, że ją zabił. - powiedziałam krótko, po czym Niall, aż zakrztusił się. Sherii oczy błądziły po piasku, zaś jej usta były lekko otwarte. Zayn wpatrywał się w iskrzące ognisko, a Louis patrzał na mnie z  troską, jakby chciał powiedzieć: szczęście, że Cię znaleźliśmy.
   -Obudziłam się przywiązana przy jakimś jeziorze. Nie wiedziałam gdzie jestem. Szumiała woda, więc miałam nadzieje, że blisko plaży, jednak okazało się, że do tego jeziora wpada wodospad. Potem ujrzałam Hectora, uprowadził mnie, groził, że zabije Zayna przy najbliższej okazji. - mówiłam, krztusząc się łzami. - mówił, że mnie wypuści gdy szczerze powiem, że go kocham. Całował mnie, dotykał i... miałam dosyć. Zrobił mi krzywdę. W końcu postanowiłam, że ucieknę w nocy. I jakoś mi się to udało, ale musiał się obudzić, bo w końcu mnie dogonił, gdy ja dobiegłam do krawędzi jakiś klifów. Nie wiedziałam co robić, nie chciałam trafić ponownie w jego ręce, więc skoczyłam. Potem, gdy byłam we wodzie widziałam jak on wpada do wody i rozbija się o skały. Następnie musiałam zemdleć, ponieważ nic nie pamiętam do czasu przebudzenia się na plaży.
Zayna mięśnie podczas mojej opowieści napinały się, a jego szczęka wręcz chodziła. Sherii uroniła łzy i chwyciła mnie za dłonie.
   -Jesteś już z nami, Twój koszmar się skończył. - powiedziała. - a co było dalej?
   -Postanowiłam iść wzdłuż plaży, wkrótce byłam już tak wyczerpana, że usiadłam przy drzewach pomarańczy, z myślą by spędzić tam swoje ostatnie godziny życia. A na koniec obudziłam się w szałasie w naszym obozie.
Przez chwile panowała totalna cisza, wszyscy byli zapatrzeni w jedno wybrane przez nich miejsce, a najbardziej Zayn. Bałam się, że przez to traumatyczne zdarzenie, o którym teraz zapewne obydwoje myśleliśmy, chłopak odrzuci mnie. Nie chciałam go stracić. Sherii pewnie powiedziałaby: co się przejmujesz, masz jeszcze dwóch do wyboru. Lecz ja chciałam Zayna.
   -To co na kiedy planować ślub? - zapytał nagle Niall, zmieniając niezręczny temat i patrząc to na mnie, to na Zayna.
   -Najpierw będzie nasz! - zarządziła Sherii i uśmiechnęła się do blondyna, na co on zrobił ogromne oczy.
   -Sherii? - spytałam z nie dowierzaniem, ponieważ z jej polotem do facetów nie wyobrażałam sobie jej w stałym związku, a co dopiero w małżeństwie.
   -No co? - odpowiedziała. - kiedyś trzeba się w końcu ustatkować, wiele lat życia mi nie zostało.
Dziewczyna miała całkowitą rację, pozostało nam nie wiele lat życia. Wciąż siedzieliśmy na bezludnej wyspie i choć już radziliśmy sobie z większością trudów jakie nas spotykają, to nasze życie nie należało do normalnego. Zdawaliśmy sobie sprawę, że na wyspie może zapanować jakaś choroba, na którą nasz organizm nie jest uodporniony i będzie po nas. W tym momencie przyjaciółka na prawdę dała mi do myślenia. Uświadomiła mi, że już nigdy nie zobaczę mojej rodziny. Właściwie nie zobaczę już nikogo, prócz Sherii, Zayna, Harry'ego, Nialla oraz Louisa. Przez następne lata to oni staną się moją rodziną. Było mi przykro z powodu tego, że nie zrealizowałam swoich życiowych celów i już nigdy ich nie zrealizuje. Nie pójdę na studia, nie znajdę nowych znajomych, nie skończę szkoły, nie zacznę pracować, nie wyprowadzę się z domu, nie zaręczę się, nie zaplanuje swojego ślubu, nie będę miała ślubu, nie założę rodziny oraz ominie mnie wiele, wiele więcej zdarzeń.

 Od czasu, gdy Sherii mi to uświadomiła dzień w dzień rozmyślam o tym samym. Najczęściej pod wieczór, gdy zachodzi słońce i jak codziennie wygląda jak gdyby nasza wielka żółta kula, noc spędzało pod wodą. Wyobrażam sobie wtedy jak wyglądałoby moje życie teraz, gdybym była w domu. Co bym robiła? Jak się czuła? Od kiedy Zayn i Harry mnie znaleźli, wyczerpaną, ubrudzoną, na skraju życia i śmierci minęły już dwa, może trzy tygodnie. Jestem im za to wdzięczna, bo w głębi duszy nie chciałam tego dnia umierać. Moja ręka nadal nie wygląda na zdrową. Zayn cały czas pilnuje mnie, bym za dużo jej nie przemęczała, myśl, że mogę ją stracić strasznie motywuje do jej oszczędzania, aczkolwiek często trudno jest mi bez niej żyć. Życie tutaj jest ciągłą walką. Czujesz się jak gdybyś ciągle był w pracy. Nie da się iść do sklepu i kupić posiłek na który akurat ma się ochotę. Trzeba samemu sobie go złowić, zebrać i przygotować. Nie można wejść do łazienki i zrobić od tak podstawowych rzeczy. Trzeba iść kilometr pieszo, zrobić w dziurę, wstrzymując powietrze, bo śmierdzi i co jakiś czas zakopać ją i wykopać nową. Wszystko co w domu zdaje się proste, tutaj jest trudne i zajmuje do paru godzin. A bez ręki jest to o wiele trudniejsze. Właściwie mamy tutaj mało rozrywki. Kąpiele w oceanie, do którego odkąd mam ranę wchodzę z niechęcią. Nie dlatego, że dostałam jakąś traumę po skoku, lecz dlatego, że woda jest słona i boli. Wygłupy na plaży, ale ile można się wygłupiać, gdy jest strasznie gorąco, a woda do picia nie leci z kranu. Rozmowy, plotki i wspomnienia. Oraz, nowa rozrywka Sherii, która mnie wręcz przeraziła - smakowita ekstra kolacja sandwichowa, wystarczy przeczytać pierwsze litery tych słów, by wiedzieć o co chodzi. Dobranie tych słów, nie miało większego sensu. Jednak jak się okazało miało głębszy sens, słowo "smakowite", "ekstra" i "kolacja" rozumiałam, ponieważ ta czynność dla Sherii jest jedna z  ulubionych i zdarza się, w jej przypadku zazwyczaj w nocy po kolacji. Zaś wyraz "sandwich" dało mi do myślenia, ponieważ kanapka nie jest stworzona z tylko dwóch rzeczy. Gdy domyśliłam się o co chodzi, nie miałam więcej pytań, kazałam im chodzi jak najdalej obozu. Dla Zayna także było to wariactwo, cieszyła się, że choć ktoś stoi po mojej stronie.
   -Na zachowanie młodych nastolatków nie poradzisz. - powiedział dosiadając się do mnie.
   -Odezwał się stary. - odparłam z śmiechem.
   -Nie bawi mnie coś takiego, wole z tą którą kręci mnie najmocniej.
   -Rozumiem, że mówisz o mnie, tak?
   -Właśnie Abi. - przyznał i dał mi wielkiego całusa w usta. - wole poczekać, aż będziesz gotowa, a nie robić jakieś trójkąciki, by mieć chwile rozrywki.
Podobało mi się podejście Zayna, ponieważ identycznie sądziłam.
   -Ręka boli? - spytał i zajrzał za liścia, którym miałam opatuloną rękę.
   -Boli, ale miałabym ochotę się wykąpać. - przyznałam. - z tobą.
Zayna oczy zabłyszczały, a kąciki jego ust lekko podniosły się.
   -Z miłą chęcią zrobię wszystko by twoja rana nie zamoczyła się. - odparł i ściągnął z siebie koszulkę, którą miał na sobie.



OD AUTORKI: Uprzedzam, że przez następne dwa tygodnie nic nie dodam, ponieważ nie będę miała czasu. Może, ale to może, jeśli będziecie chcieli, a uda mi się napisać to następny dodam w tą niedziele :) Ale nie obiecuje.
Mam nadzieje, że się podoba :)
Może chcielibyście by było czegoś więcej w rozdziałach? :) Np.: więcej rozdziałów, oczami Zayna, bądź Sherii, albo więcej miłości w rozdziałach? :) Piszcie! 

11 komentarzy:

  1. Jejciu jaki słodki *.*
    Awww!
    Chcę więcej! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny :) więcej oczami Zayna i Abi

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedyne co mi do szczęścia trzeba to dłuższe rozdziały i więcej miłości XD

    Btw.. to pisz jakieś ciekawsze rozdziały, bo te stają się takie nudne i wiadomo co będzie się dziać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiadomo co bedzie sie dziać? ja nie wiem :PP
    ciekawe co czytasz innego??
    te opowiadanie roznic sie bardzo od wiekszosci <3 <3 :D
    wiekszość opowiadan to ten sam temat imprezy, gangi i wyscigi samochodowe ;)))
    wszysto takpodobne że można się pomylic :P
    super rozdział! <3
    jestem ciekawa co będzie dalej :*** dodaj w niedziele <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu genialne <3 Czekam na nexta :D Kochany Zayn :D Pozdrawiam :D :* /K.

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna Abi :o Kochana twoje opowiadanie jest super! :333 nie jest nudne!!! pisz i nie załam się jednym komentarzem dziewczyny/chłopaka. catherina ma racje ja tez nie wiem co będzie dalej, bo z kąd :)) ?? nie da sie przewiedzieć co będzie dalej, najpierw myślałam, że Sherii wyjdzie za Nialla <3 ale pod koniec dowiadujemy się ze ona robi trójkącik z Louisem lub Harrym i Niallem :ooo :3
    kocham Cię i czekam do jutra!!! <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Autorka zabiła już dwie osoby :D to ma być nudne? hehehe
    super!

    OdpowiedzUsuń
  8. haha :D Smakowita Ekstra Kolacja Sandichowa = SEKS (z więcej niż dwoma osobami) xD
    genialne!!!!

    OdpowiedzUsuń